piątek, 6 sierpnia 2010

` No i piątek. ;:)

` Dobry wieczór wszystkim! Wybaczcie,że wczoraj nie pisałam nic ale jak widzicie od dawna nie działo się coś tak naprawdę godnego uwagi. No ale jednak dzisiejszy dzień totalnie zaliczam do tych lepiej spędzonych. No więc tak. Od około dziesiątej wybrałam się na targowisko z tatą na małe zakupy. Dużo śmiechu było a ludzie byli bardzo mili! Zaczęło lać a ja nie wzięłam żadnej parasolki ani kaptura też nie miałam. No to wzięłam jedną reklamówkę i założyłam ją na głowę hahaha. Każdy się gapił na mnie a ja udawałam,że to przecież nic dziwnego.
Chwilę pochodziliśmy i poszliśmy do babci na żuuureek! Najlepsza zupa jaka może być hehe. Później drugie danie. Nadal lało, Totalnie straciłam nadzieję na spotkanie z Agatą bo lało i lało. W każdym razie powiedziałam jej,że jak będzie lało to i tak się zjawię! Z cukru nie jestem! No a co! Haa :) Wróciliśmy do domu. Jak zwykle zabrałam się za jedzenie słodyczy. I tak minęła godzina. Byłyśmy umówione na 17.00. Już się ubieram i nagle patrzę..eeee oberwanie chmury,że nic nie widać. No świetnie usiadłam zdesperowana na kanapie i czekałam na maluśkie przejaśnienie i mniejsze krople sierpniowego deszczu. Chwile przeczekałam ogarnęłam włosy i wyszłam z Mamą. Kawałek szłyśmy razem iż zmierzałyśmy w tym samym kierunku. Pożegnałyśmy się,uruchomiłam mój sprzęt jakim był parasol i ruszyłam przed siebie ze słuchawkami w uszach. No i dotarłam na przystanek autobusowy. Zakupiłam bilety,sprawdziłam o której będzie. Podjechał po dziesięciu minutach. Wszyscy z parasolami momentalnie 'rzucili się' do autobusów. Zwinęłam mokry jak gnój parasol i wsiadłam. Podróżowałam kilkanaście minut a kiedy mijałam galerię copernicus patrzyłam na nią z uśmiechem,wspominając sesję FASHION. < 3. No i dotarłam. Wygramoliłam się z autobusu,doprowadziłam do porządku siebie i parasol i poszłam pod klatkę Agaty. Czekała tam na mnie z Martą. Z racji tego,że nie widziałam agaty 3 tygodnie przytuliłyśmy się i ruszyłyśmy do pizzerii na zapiekanki. Muaah! Agata stawiała! Przyszłyśmy na miejsce patrzymy na menu i mówimy to bierzemy zapiekanki z pieczarkami. A facet,że nie ma. A my hmm..No to... Z kurczakiem! A on : nie ma. My w śmiech! No to z salami! Tego też nie ma?! A on,że jest haha a my no to dobrze! Usiadłam z Martą do stolika Agata udała się po picie do sklepu obok. Rozmawiałyśmy,po chwili Agata wróciła. Zapiekanki odebrałyśmy. Śmiałyśmy się gadałyśmy i takie tam. Po dłuższej chwili poszłyśmy się przejść. W drodze powrotnej zrobiłyśmy rozjebundę w sklepie spożywczym! Śmiesznie było! Wracałyśmy,Agata z Martą odprowadzały mnie na przystanek. Idziemy wolnym chodnikiem sobie obok płotu. Marta po lewej ja w środku Agata po prawej. Na przeciwko nas szły trzy starsze Panie no to ja z Martą idziemy rozmawiamy,Agata też idzie i nagle momentalnie ją zaciągnęło do tyłu. My z Martą patrzymy a Agata zahaczyła się o płot bluzką robiąc przy tym sobie dziurę w bluzę hahahahaha. To było świetne! Idziemy dalej śmiejemy się. Po drodze ratowałyśmy ślimaki,które wychodziły po deszczu. Uwielbiam je totalnie! Są przesłodkie! <3 Przyszłyśmy na przystanek. Usiadłyśmy i znów rozmowyy! Siedziałyśmy dłuższy moment. No i przyjechał mój autobusik. Pożegnałyśmy się i wsiadłam do autobusu machając Agacie. Dojechałam do domu. Poszliśmy z rodzinką do kfc. A się najadłam haha mniaaam! Pychaa było! Potem poszliśmy do sklepu a po sklepie do domku. Hmm.. Wiecie co ? Jest bardzo dobrze i pozytywnie. Muszę tylko dziś albo jutro 'dopiąć' wszystko na ostatni guzik jeśli chodzi o spotkanie na mieście ha. Oby pogoda była lepsza! No więc czekam na odzew jednej osoby an gadu hyhy! Bądź już! No to ja mykam czekać dalej! Buziakiii! :)

Ps. Tak wiele dawno się nie działo haha!
Ps1: Jak jutro spotkanie wypali a wypalić musi too opiszę też! hyhy :)




 
Zdjęcie robiła Alina D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz